Pierwszy numer polskiego Vogue. Pierwsze wrażenia

W planach miałam pisać o tym o wiele wcześniej, ale jak już pewnie wiecie Vogue Polska zawiedli wszystkich z wysyłką preorderów. Ja również padłam ofiarą tej sytuacji – nie dostałam na czas przesyłki z magazynem, zamawiając go miesiąc temu. Ale mniejsza z tym, nie będę narzekać i jęczeć, bo sama za tym nie przepadam. Dla mnie najważniejsze jest to, co w środku, ponieważ jestem zakochana w Vogue od dzieciństwa, a teraz doczekałam się w końcu premiery w Polsce.

Pierwszy numer polskiego Vogue – to 364 strony, z których około 220 to strony czystego magazynu (liczyłam tylko strony bez banerów reklamowych), 40 artykułów. I szczerze powiem, dla mnie to wystarczająco, w dodatku dostaję drgawek, kiedy słyszę, że ktoś uważa, że “nie poczytasz tam za wiele”. To jest magazyn modowy, książki są w innym dziale.

Jestem zachwycona tematami, które zostały poruszone. Cieszy mnie fakt, że wraca moda na grzywki oraz róże w makijażach, aczkolwiek zaskoczyło mnie, że dalej na topie są piórka i przezroczyste torebki. Artykuły w pierwszym numerze są naprawdę wciągające, a zdjęcia Juergena Tellera – zjawiskowe. Odkryłam dla siebie nowe polskie marki, już marzę o torebkach od Atomy Store – cudne są!

Jeżeli chodzi o reklamy, chciałabym widzieć więcej takich ładnych, jak Dior i mniej takich tandetnych, jak Reserved. C’mon, a co dalej będzie? Pamiętam jak będąc dzieckiem zachwycałam się reklamami Dolce&Gabana, bo to było coś więcej niż zdjęcia ciuchów. Moje ulubione reklamy z pierwszego numeru to: Gucci, Emporio Armani, Apart, Tommy Hilfiger, Levis, Kazar.

Na pewno zauważyliście, że Internet jest przepełniony krytyką okładki i różnymi jej przeróbkami. Moje subiektywne wrażenia: okładka – to strzał w 10! Właśnie o to chodziło, żeby o pierwszej okładce mówili wszyscy, żeby sama siebie wypromowała. Nie jestem w stanie sobie nawet przypomnieć jakiejś kontrowersyjnej okładki Vogue Ukraine. Tak, były ciekawe, ładne, prowokujące. Ale jeszcze nie było takiej, do której w dzień premiery numeru stworzono by setki memów i parodii. Brawo dla redakcji!

Co więcej powiedzieć? Kocham ten magazyn i zawsze będę kochać, bo mam do niego swoje sentymenty. Wierzę, że za rok, patrząc na kupkę eleganckich magazynów na mojej półce, nie będę pamiętać o tym, że w oczy rzucają się literówki (jak w pierwszym numerze) – tylko będę DUMNA, bo to POLSKI Vogue i byłam świadkiem jak się ROZWIJAŁ.

Nie będę pisać więcej o tym, co jest w środku, żeby za bardzo nie spojlerować dla tych, którzy jeszcze nie czytali. A jak czytaliście – dajcie znać, co sądzicie o nowym Vogue Polska?

Facebook
Google+
Twitter
LinkedIn
Lena Wisher

Lena Wisher

Cześć, mam na imię Lena, prowadzę bloga o modzie i stylu życia. Możesz przeczytać więcej o mnie tutaj. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej ❤️

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *